Wczoraj byliśmy z małą na placu zabaw a z racji tego, że blisko postanowiliśmy iść na nóżkach nie biorąc wózka i to był najgorszy pomysł na jaki kiedykolwiek wpadłam po 3 minutach drogi mała zaczęła pokazywać sceny.... kładła mi się na ziemi, siadała na niej, ryczała w niebo głosy niestety trzeba było wziąć ją na ręce więc wzięliśmy ją i zanieśliśmy na plac, na początku siedziała ładnie bawiła się swoimi zabaweczkami chwilę się nawet pohuśtała, ale po jakiejś godzince zaczęła mi spacerować po placu i zobaczyła zabawki od jakiegoś innego dziecka a że mama patrzała tak z pod byka czy czasem moja kruszynka ich nie bierze to oddaliłam się z małą a tu znów taki ryk, że szok no ale cóż przecież nie będziemy brały zabawek od kogoś skoro właściciel tak się na nas patrzał jak na złodziei więc zabraliśmy małą pod pachę i poszliśmy do domu. Tak to nam się skończyła fajna zabawa na placu zabaw. Czy wasze dzieciaczki też są takie, że nie za bardzo umieją bawić się na placu??
Czy coś się stało, że taka cisza u Was? Martwimy się!
OdpowiedzUsuńA no pojawiła się u nas troszkę problemów, ale miejmy nadzieję, że początkiem przyszłego roku wróci wszystko do normy i wrócimy do blogowania :)
OdpowiedzUsuń